Kurs biblijny

Skopiowano link!

1. Lekcja 3 – Od Abrahama do Izaaka (Księga Rodzaju 12–24)

1.1. Abraham

Abraham pojawił się na ziemi dwadzieścia wieków przed naszą erą, 4000 lat temu. W tamtych czasach Bóg nie był znany. Każdy kraj miał swoich bogów, z których jeden był nadrzędny wobec pozostałych; pogaństwo i mitologia były wszechobecne, a bogowie zmieniali imiona w zależności od kraju. Wszędzie panowało bałwochwalstwo w postaci drewnianych lub kamiennych posągów bogów asyryjskich, babilońskich, kananejskich itp. Bożki z mitologii greckiej były powszechne jeszcze 1500 lat po Abrahamie. Imperium bałwochwalcze (asyryjskie, babilońskie, greckie i rzymskie) całkowicie odrzucały rodzący się monoteizm. Walczyły z nim zaciekle i prześladowały pierwszych wierzących. Echa tego oporu wobec monoteizmu można dostrzec we współczesnych reżimach ateistycznych.

W czasach Abrahama nie było ani Żydów, ani Hebrajczyków. Wbrew temu, co twierdzą niektórzy, Abraham był Syryjczykiem z Haranu, a nie Hebrajczykiem. Skrybowie, kierowani rasistowskimi motywami, starali się przekonać swoich współwyznawców o historycznym błędzie, twierdząc, że Żydzi istnieli przed Abrahamem jako lud hebrajski. Ten ostatni miałby pochodzić od jednego z synów Sema, Hebra, stąd nazwa „Hebrajczycy”. Niektórzy przedstawiają ten lud jako „rasę” Hebra.

Synami Sema, według autorów Księgi Rodzaju, są: Elam, Aszur, Arpakszad, Lud i Aram. Należy zauważyć, że imiona tych synów Sema to nazwy krajów: Elam znajdował się na południu Iranu, a jego stolicą było Susa, Aszur to Asyria (dzisiejszy Irak), Lud prawdopodobnie znajduje się w Palestynie (lotnisko Lod w Izraelu), a Aram to Syria. Oznacza to, że wszystkie te regiony, które należały do synów Sema, są dziedziczną własnością Hebrajczyków i tworzą „Wielki Izrael”, imperium, do którego dążą dziś Izraelczycy. Granice te widnieją na obecnej walucie izraelskiej.

Biblijni skrybowie, starając się uzasadnić swoje poczucie bycia „ludem wybranym”, przedstawiają Abrahama jako już Hebrajczyka w momencie jego powołania, będącego „synem Hebera”, potomkiem Arpakszada (Rdz 11,10-26), syna Sema. To właśnie ten „Heber” dał imię Hebrajczykom (Rdz 11,14). Cała ta inscenizacja genealogiczna ma na celu przedstawienie Hebrajczyków jako wybranego przez Boga narodu, wszystkich razem, w osobie Abrahama. W ten sposób cały świat powinien zrozumieć, że wszyscy Żydzi, wszystkich czasów i wszystkich miejsc, tworzą jedyny „naród wybrany”, jedyną rasę wybraną i umieszczoną przez Boga ponad wszystkie inne rasy.

Dlatego właśnie uczeni w Piśmie subtelnie wstawiają w Księdze Rodzaju 14,13: „Abram, Hebrajczyk”. To określenie zostało potajemnie wplecione przez „kłamliwe pióro uczonych w Piśmie” (Jeremiasz 8,8) w celu uzyskania przywilejów rasowych i społeczno-politycznych. Mojżesz, aby zwalczyć tę fanatyczną tendencję, przypomina Żydom, że ich ojciec Abraham „był wędrownym Aramejczykiem (Syryjczykiem)…” (Księga Powtórzonego Prawa 26,5), a nie Hebrajczykiem. Wystarczy przeczytać Księgę Rodzaju, aby przekonać się, że cała rodzina Abrahama, jego synowie oraz ich żony są Syryjczykami. W żadnym miejscu Biblia nie wspomina o narodzie hebrajskim istniejącym przed Abrahamem… Historia również nie!

Bóg wybrał więc człowieka, a nie naród, Syryjczyka (Aramejczyka), a nie Hebrajczyka. Hebrajczycy nie istnieli jeszcze w tamtych czasach.

Bóg pobłogosławił Abrahama, a następnie rzekł do niego: „Przez ciebie będą błogosławione wszystkie narody ziemi” (Rdz 12,3). Rabini interpretują ten werset w ten sposób: „Przez ciebie będą błogosławieni Żydzi ze wszystkich narodów ziemi”. Ta restrykcyjna interpretacja nie jest zgodna z intencją Boga.

Boże wezwanie dotarło do Abrahama, gdy miał on 75 lat, a jego żona Sara 65 lat. Przebywał wówczas w Haranie, na północy Syrii. Bóg rzekł do niego: „Wyjdź z twojej ziemi, z twojej rodziny… do kraju, który ci wskażę. Uczynię z ciebie wielki lud…” (Rdz 12,1-2), „wielki naród” – tak tłumaczą rabini, nadając boskiemu wyborowi polityczny, izraelski wydźwięk.

Później Bóg zmienił imię Abrama na Abraham (Ab = ojciec), „gdyż, rzekł do niego, uczynię cię ojcem wielu narodów” (Rdz 17,5). Tutaj ujawnia się uniwersalny plan Boga: obejmuje on wszystkich ludzi i nie służy wyłącznie jednej konkretnej grupie. Fanatyczni Żydzi widzą w tym mnóstwie jedynie Żydów rozproszonych wśród narodów, aby rządzić światem. Narody te są potomkami Jafeta, nie-Żydów, „od których nastąpiło rozproszenie (nie-Żydów) po wyspach narodów, każdy według swojego języka, według swoich rodów i według swoich narodów” (Rdz 10,1-5). „Wyspy narodów” reprezentują wyspy i kraje śródziemnomorskie, a także świat nieżydowski.

Jezus potępił rasizm uczonych w Piśmie i faryzeuszy. Jego uczniowie zrozumieli, że Bóg nigdy nie wybrał „ludu”, ale chciał stworzyć wspólnotę wierzących, z której miał się narodzić Mesjasz. Misją tej wspólnoty było przygotowanie ludzi, wszystkich ludzi, do tego wielkiego boskiego planu, zamiast zachowywania wyłącznie dla siebie tego zamysłu powszechnego zbawienia. Apostołowie zrozumieli, że wszyscy, którzy wierzą w Jezusa, są synami Abrahama, przy czym to pokrewieństwo ma charakter duchowy, a nie cielesny. Św. Paweł mówi bowiem: „Jeśli należycie do Chrystusa Jezusa, jesteście więc potomstwem Abrahama” (Gal 3,29). To błogosławione potomstwo jest zatem powszechne, obejmując wszystkie narody i wszystkie rasy, tak jak zostało to zapowiedziane Abrahamowi.

Abraham został powołany 2000 lat przed Chr.; w ten sposób Chrystus znajduje się dokładnie pomiędzy nim a nami, ludźmi XXI wieku. Niektórzy zastanawiają się, dlaczego Bóg tak długo czekał, aby objawić się ludziom. Przed Abrahamem minęło przecież tyle tysięcy wieków! Odpowiedź jest następująca: grzech pierworodny spowodował, że człowiek utracił swoje zdolności duchowe i psychiczne. Trzeba było długo czekać, aż przez długie stulecia odzyskał on minimum zdolności, które czyniły go zdolnym do refleksji. Wtedy mógł osiągnąć pewien stopień dojrzałości intelektualnej, by zrozumieć, że Bóg jest Duchem, że jest jedyny, że nie należy Go szukać w przedmiotach materialnych (słońcu itp.) ani w bożkach. Nawet dzisiaj wielu nie jest w stanie pojąć rzeczywistości duchowych i istnienia jedynego Boga. W tak zwanych cywilizowanych społeczeństwach nadal panuje fetyszyzm i przesądy. W Afryce, Azji, Ameryce i Australii wciąż istnieją plemiona politeistyczne. Zrozumiesz, jak trudno jest objawić Boga ludziom naszego stulecia: muszą oni wykazywać przynajmniej minimalne zainteresowanie duchowe i osiągnąć pewną dojrzałość moralną, aby przyjąć Boga… lub odrzucić Go na rzecz osobistych interesów, nawet po tym, jak Go poznali.

Tak więc André Gide, po tym jak pokutował za swoje homoseksualne wybryki i wyznał swoją miłość do Boga, zwraca się do Niego, mówiąc:

„Wybacz, Panie! Tak, wiem, że kłamię. Prawda jest taka, że to ciało, które nienawidzę, kocham jeszcze bardziej niż Ciebie samego” („André Gide par lui-même”, Écrivains de toujours, Éditions du seuil, Claude Martin, 1963)

Tych, którzy tak myślą, jest mnóstwo.

Abraham został zaproszony przez Boga, by opuścić swój kraj, Syrię, swoją rodzinę i dom ojca. Trzeba było odsunąć go od jego bałwochwalczego i politeistycznego otoczenia, aby go odizolować, z dala od wszelkiego duchowego zanieczyszczenia i ataków przeciwników. Bóg wysłał go tam, gdzie nikt go nie znał, aby zabezpieczyć swój plan i zagwarantować jego pomyślny rozwój. Abraham musiał oderwać się od społeczeństwa, które go znało, od krewnych i przyjaciół, którzy stanowili zagrożenie dla jego nowej wiary. Tak jest w przypadku każdej osoby, która zaczyna odkrywać Boga i życie duchowe; budzi to wrogość materialistów. Czyż Jezus nie powiedział: „Wrogami człowieka będą jego domownicy”? (Mt 10,36). Każdy człowiek, który słyszy Boże wezwanie i chce dać się przyciągnąć życiu duszy, musi umieć się uwolnić od uwarunkowań, oderwać swój sposób myślenia, wyzwolić go z więzów, które mogą hamować jego wewnętrzny zapał. Wyjaśniono to w „Wstępie” i „Uświadomieniu”. Trzeba mieć odwagę zerwać z każdą osobą, która przeszkadza nam w rozwoju, nawet jeśli są to członkowie rodziny. Psalm (45,11) mówi do wierzącej duszy: „Słuchaj, córko moja, patrz i nakłoń ucha, zapomnij o swoim ludzie i domu ojca (uwolnij się od uwarunkowań!): wtedy Król (Bóg) uzna cię za piękną. On jest twoim Panem, pokłoń się przed Nim!”. A Chrystus mówi jeszcze na ten temat: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien” (Mt 10,37).

Oto najważniejsze punkty tej lekcji:

1.2. Bóg obiecuje Abrahamowi potomstwo i ziemię (Rdz 12,6-7)

Po tym, jak Bóg poprosił Abrahama, by opuścił swoją ojczyznę, Syrię, zapowiedział mu, że będzie go chronił i wynagrodzi: „Nie bój się, Abramie! Ja jestem twoją tarczą, a twoja nagroda będzie bardzo wielka”. To oświadczenie nie zadowoliło Powołanego: „Panie mój, Jahwe, co mi dasz? Odchodzę bezdzietny…” A Bóg, aby go pocieszyć, obiecuje mu potomstwo tak liczne jak gwiazdy (Rdz 15,1-6).

Sites mesopotamiens

Starożytne stanowiska archeologiczne w Mezopotamii i na Bliskim Wschodzie związane z historią patriarchów

Do tej obietnicy Bóg dodał obietnicę, że da jemu i jego potomstwu ziemię, która będzie ich nowym domem, w zamian za tę, którą opuścił: „Twoim potomkom dam tę ziemię” (Rdz 12,7). Skrybowie nagle przechodzą od potomstwa, o które prosił Abraham, do ziemi, o którą nie prosił i która nie została określona. Została ona określona dopiero później: ziemia Kanaan, Palestyna.

Ten geograficzny dar dla potomków Abrahama jest źródłem pojęcia „Ziemi Obiecanej”, którą Hebrajczycy przez wieki, niesłusznie, przypisywali sobie na wyłączność. Aby skorygować tę błędną interpretację, należy zrozumieć, czym według Boga jest ta ziemia i kim są prawdziwi potomkowie Abrahama.

Ziemia, którą Bóg obiecuje, nie jest miejscem geograficznym, lecz symbolem rzeczywistości wyższej i wiecznej. Chodzi o szczęście niebiańskie, którym cieszył się Adam przed wygnaniem z Raju. Ta „Ziemia Obiecana” symbolizuje samego Boga, jedynego zdolnego w pełni zaspokoić duszę spragnioną życia i szczęścia; Stwórca jest jedyną stałą i bezpieczną Ojczyzną. Na zawsze.

Św. Paweł potwierdza ten duchowy wymiar Ziemi Obiecanej, mówiąc: „Przez wiarę Abraham posłuchał wezwania, by wyruszyć do kraju, który miał otrzymać w dziedzictwo… Przybył do Ziemi Obiecanej, jakby do obcego kraju… Oczekiwał bowiem Miasta zbudowanego na fundamentach, którego Architektem jest Bóg…” (List do Hebrajczyków 11,8-10). To nieziemskie Miasto to sam Bóg, „gdyż, jak wyjaśnia dalej Paweł, nie mamy tu na ziemi stałego miasta, ale szukamy tego, które ma nadejść” (List do Hebrajczyków 13,14).

Jeśli chodzi o potomków Abrahama, to są oni uczniami Jezusa. Paweł wskazuje na ten fakt, mówiąc: „Jeśli więc należycie do Chrystusa, jesteście potomstwem Abrahama, spadkobiercami (niebiańskiej Ziemi) zgodnie z obietnicą” (Galacjan 3,29).

Bóg zaprosił Abrahama, aby osiedlił się w Kanaanie i żył tam w pokoju z mieszkańcami tego kraju. Boskim zamiarem było, aby ta pierwsza wspólnota monoteistyczna szerzyła wokół siebie światło jedynego Boga w duchu braterstwa i mądrości. Celem Boga nie było „wypędzenie mieszkańców tej ziemi...” jak bez skrupułów przyznają uczeni w Piśmie w Księdze Liczb (Liczb 33,55). To właśnie takie wersety Jeremiasz potępia jako kłamliwe (Jeremiasz 8,8). Celem Boga w powołaniu Abrahama nigdy nie były sprawy polityczne ani nacjonalistyczne, lecz duchowe i uniwersalne.

Kiedy Żydzi wkroczyli do Palestyny w XIII wieku p.n.e., po wyjściu z Egiptu pod przewodnictwem Mojżesza, osiedlili się tam i chcieli stworzyć królestwo izraelskie. Ta polityzacja judaizmu została potępiona przez Boga i proroków.

Misją Abrahama nie było stworzenie narodu „jak wszystkie narody”, ale utworzenie monoteistycznej wspólnoty złożonej ze wszystkich narodów. Misja ta polegała na objawieniu jedynego Boga i przygotowaniu ludzkości na przyjęcie Mesjasza. Żydzi zboczyli z uniwersalnego planu Boga, przekształcając judaizm w polityczny syjonizm.

Kiedy skrybowie spisywali Biblię w X wieku p.n.e., królestwo izraelskie było już założone. Spisanie Biblii odbyło się zatem w duchu już upolitycznionym, zjonizowanym. Boskie Objawienie przechodziło przez pryzmat syjonistyczny, a skrybowie starali się wstawić do tekstów ton i insynuacje sprzyjające ich polityce. Prorocy nie omieszkali potępić tej „kłamliwej” praktyki (Jeremiasz 7,22 / 8,8).

Aby stworzyć państwo izraelskie, zarówno w przeszłości, jak i obecnie, popełniono niewyobrażalne zbrodnie, które nadal są popełniane. Prorocy Micheasz i Izajasz, osiem wieków przed naszą erą, już potępiali „przywódców domu Izraela, którzy nienawidzą sprawiedliwości i budują Syjon (sionizm) krwią, a Jerozolimę (stolicę Izraela) zbrodnią” (Micheasz 3,9-10). „Biada tym, którzy przyłączają dom do domu i przyłączają pole do pola, aż zajmą całą przestrzeń i pozostaną jedynymi mieszkańcami kraju” (Izajasz 5,8).

Tak więc, według samych proroków, żydowski nacjonalizm może być zbudowany jedynie na niesprawiedliwości.

W XII wieku p.n.e. zrozumiał to Gedeon. Na prośbę Izraelitów, by ogłosił się królem Izraela, odpowiedział kategoryczną odmową: „Nie ja będę panował nad wami, ani mój syn, bo to Jahwe ma być waszym królem” (Sędziowie 8,22-23). Również prorok Samuel odmówił spełnienia prośby izraelskich przywódców, którzy poprosili go: „Ustanów nam króla, aby nami rządził, tak jak inne narody. Nie spodobało się to Samuelowi…” Prorok próbował ich od tego odwieść, „ale lud nie chciał słuchać Samuela i odpowiedział: «Nie! Będziemy mieli króla i my też będziemy jak wszystkie narody»” (1 Samuela 8,4-21). Lud zdał sobie następnie sprawę, że zakładając królestwo, popełnił poważny grzech i wyznał Samuelowi: „Na szczyt wszystkich naszych grzechów nałożyliśmy jeszcze ten, że prosiliśmy o króla” (1 Samuela 12,19).

Jezus z kolei odrzucił takie ziemskie królestwo. Oto dlaczego, widząc, że żydowscy nacjonaliści, olśnieni Jego cudami, „zamierzali Go porwać (siłą), aby uczynić Go królem (politycznym), uciekł wtedy w góry, sam” (J 6,15). Przed Piłatem, który zapytał Go: „Więc jesteś królem?”, oświadczył: „Ty to mówisz, jestem królem… Moje królestwo nie jest z tego świata” (J 18,36-37).

W związku z tym każdy chrześcijanin, który uznaje prawo Żydów do traktowania Palestyny jako ich ziemi obiecanej, pokazuje, że nie zrozumiał przesłania Jezusa. Chrześcijanin popierający utworzenie państwa izraelskiego przestaje być świadkiem Jezusa.

Zauważ wreszcie, że dokładne granice tej „ziemi obiecanej” różnią się w Biblii w zależności od ambicji i żądz różnych skrybów na przestrzeni wieków: w Księdze Rodzaju 15,18 sięgają od Nilu do Eufratu, w Księdze Liczb 34,1-12 wschodnia granica kończy się przy Jordanie i Morzu Martwym, daleko od Eufratu…, w Księdze Jozuego 1,4 znów sięga Eufratu, ale na zachodzie granica zwęża się aż do Synaju i nie sięga aż do Nilu. Gdyby Bóg był inspiratorem granic Izraela, nie byłyby one tak fantazyjne. Bóg nie zaprzecza sam sobie.

1.3. Melchizedek (Rdz 14,17-20)

Bardzo ważne jest poznanie Melchizedeka, ponieważ symbolizuje on Mesjasza, jak wyjaśnia Paweł w Liście do Hebrajczyków 7,1-3: „Ten Melchizedek, król Salemu… który nie ma ojca ani matki (znanych), nie ma rodowodu, którego dni nie mają początku, a życie nie ma końca, jest upodabniony do Syna Bożego (Jezusa)…”

Teraz przeczytaj od razu rozdziały od 12 do 50 Księgi Rodzaju. Znajdziesz tam niejasne fragmenty, obce naszej mentalności i zwyczajom XXI wieku. Nie zatrzymuj się na nich, ale kontynuuj czytanie aż do końca. Wracając później do tego kursu biblijnego, otrzymasz wszystkie niezbędne wyjaśnienia. Podczas lektury zwróć uwagę na to, jak Bóg poprzez Abrahama stworzył społeczeństwo monoteistyczne pośród ówczesnych pogańskich narodów. Zwróć uwagę na jego duchową, a nie polityczną rolę. Bóg stworzył tę wspólnotę z jednego Syryjczyka i wcale nie wybrał narodu hebrajskiego, który wtedy jeszcze nie istniał.

Rozdział 14 opowiada o wojnie Abrahama o ocalenie Lota, jego siostrzeńca. Wyjaśniłem ci już, dlaczego werset 13 wspomina o Abramie „Hebrajczyku” – słowo to zostało wstawione przez skrybów, aby stworzyć wrażenie, że Hebrajczycy istnieli od początku świata. Zawsze pamiętaj, że Promień Boskiego Objawienia przeszedł przez zniekształcający pryzmat rasistowskiej polityki syjonistycznej. Aby odnaleźć ten Promień w jego czystości i przejrzystości, trzeba, jak już ci mówiłem, oczyścić Biblię z jej polityczno-syjonistycznej treści, tak jak złoto jest oczyszczane z błota przez ogień, a ziarno jest oddzielane od plew.

Po zwycięstwie Abrahama przyszedł Melchizedek, aby mu pogratulować i pobłogosławić go. Kim jest Melchizedek? Nie jest znany z historii. Księga Rodzaju ujawnia jedynie jego symboliczne aspekty, cechy, które, jak wyjaśnia Paweł, „upodabniają go do Syna Bożego”, Jezusa (List do Hebrajczyków 7,1-3). Księga Rodzaju ujawnia, że jest on zarówno królem, jak i kapłanem. Jest królem „Salemu” (Jerozolimy), a jednocześnie kapłanem „El-Eliôn”, aramejskiego słowa oznaczającego „Boga Najwyższego” lub „Boga Najwyższego”, wyższego i potężniejszego niż wszyscy inni bogowie mitologii bliskowschodniej. Warto zauważyć, że to właśnie ten Najwyższy Bóg „stworzył niebo i ziemię” (Księga Rodzaju 14,19). Bóg, którego czcił Melchizedek, jest zatem, choć on sam o tym nie wiedział, tym jedynym Bogiem Stwórcą, którego znamy, Tym, który objawił się Abrahamowi, a następnie Mojżeszowi i który stał się ciałem w swoim Mesjaszu, Jezusie z Nazaretu.

Melchizedek symbolizuje zatem Chrystusa, który, podobnie jak on, jest jednocześnie Kapłanem i Królem. Jezus jest kapłanem, ponieważ sam złożył się w ofierze Bogu – nie przez innego kapłana – na ołtarzu Krzyża w Jerozolimie, mieście Melchizedeka. Jezus jest również królem duchowym, władcą serc, a Jego panowanie nie ma charakteru politycznego i obejmuje ludzi wszystkich ras i języków. Jezus panuje nad wierzącymi z niebiańskiej Jerozolimy (Apokalipsa 21,2), symbolizowanej przez ziemską Jerozolimę, „Salem” Melchizedeka. To właśnie z Jerozolimy więc panują i składają swoje ofiary Melchizedek i Jezus. Przedstawiając Melchizedeka, króla i kapłana „Salemu”, Bóg wskazywał na innego Króla i Kapłana, który 2000 lat później wyjdzie z tego samego miasta: Jezusa, który również codziennie ofiarowuje swoim wiernym Chleb i Wino Eucharystyczne.

Jezus jest kapłanem, ale Jego kapłaństwo nie jest takie jak kapłaństwo pogan, ograniczone do zabijania zwierząt w ofierze Bogu. Kapłaństwo Chrystusa jest podobne do kapłaństwa Melchizedeka, który „przyniósł chleb i wino”, ponieważ „był kapłanem Boga Najwyższego”, jak wyjaśnia zaraz potem Księga Rodzaju 14,18. Prawdziwe znaczenie chleba i wina zostało wyjaśnione przez Jezusa podczas Jego ostatniej wieczerzy paschalnej z apostołami: chleb jest Jego rozdartym Ciałem, a wino Jego krwią przelaną na krzyżu (Mt 26,26-29). Chleb i wino Jezusa sprawiają więc, że Jego ofiara staje się obecna. Jest to ofiara nowego porządku kapłańskiego ustanowionego przez Niego dla zbawienia wszystkich wierzących. Unieważnia ona ofiary ze zwierząt nakazane przez Torę, ale niezdolne do zmiękczenia Serca Boga: „Krew byków i kozłów nie ma mocy, by zgładzić grzechy” – mówi Paweł (List do Hebrajczyków 10,4). Stało się to jasne później.

Melchizedek, jako król-kapłan, błogosławi Abrahama, posiadacza Przymierza Bożego: „Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego (El-Eliôn), który stworzył niebo i ziemię” (Rdz 14,19). Zauważ w wersecie 14,22, że Abraham z kolei przysięga przed królem Sodomy na „Jahwe, Boga Najwyższego, który stworzył niebo i ziemię”. W ten sposób ujawnia, że istnieje tylko jeden Bóg Stwórca, że Jego imię to nie „El-Eliôn”, „bóg” z mitologii, abstrakcyjny i nieznany, ale „YHVH” (słowo oznaczające „Ten, który jest”), Bóg Objawienia, który objawił się osobiście ludziom poprzez niego, Abrahama.

Melchizedek pojawia się nagle, jak scena wyrwana z kontekstu, przerywając opowieść o spotkaniu króla Sodomy z Abrahamem, która zaraz potem toczy się dalej. To również ma znaczenie symboliczne: to, co duchowe, wkracza w nasze doczesne życie, przerywa bieg świeckiej historii, aby objawić się człowiekowi, aby przyciągnąć jego uwagę. Następnie historia króla Sodomy wraca do swojego biegu: kontynuuje on rozmowę z Abrahamem. Oznacza to, że człowiek musi powrócić do normalnego życia po spotkaniu z tym, co duchowe, ale musi starać się nigdy nie zapomnieć o tym duchowym świecie, który się mu objawił.

Zaskakujące w tej historii jest to, że Abraham, on sam, posiadacz Przymierza Bożego, daje Melchizedekowi „dziesięcinę ze wszystkiego” (Rdz 14,20). To właśnie ten ostatni błogosławi Abrahama: „Zobaczcie więc, jak wielki jest ten, któremu Abraham dał dziesięcinę… i który pobłogosławił posiadacza obietnic. A przecież to ten niższy (Abraham) jest błogosławiony przez tego wyższego” – mówi św. Paweł (List do Hebrajczyków 7,4-7). Powodem wielkości Melchizedeka jest to, że zapowiadał on kapłaństwo Mesjasza. Król Dawid wyjaśnił tę zapowiedź w Psalmie (natchnionym pieśni) 800 lat później. Zwraca się on do przyszłego Mesjasza w następujących słowach: „Ty jesteś kapłanem na wieki według porządku Melchizedeka” (Psalm 110,4).

Melchizedek jest więc zapowiedzią Chrystusa, ponieważ jego kapłaństwo reprezentuje to, co podoba się Bogu, czyli oddawanie czci „w duchu i prawdzie”, jak wyjaśnia Jezus (J 4,23), a nie ludzkie kapłaństwo z handlem pieniędzmi i rytualnym kultem (szaty kapłańskie, kadzidło, ozdoby, określone gesty itp.). Bóg nie daje się przekonać takiemu teatralnemu kapłaństwu: wkroczył w historię ludzkości, aby objawić nam, że kapłaństwo Melchizedeka, choć pogańskie, było w Jego oczach bardziej wartościowe niż kult pseudo-religijny. Dlatego objawił, że kapłaństwo Jego Mesjasza nie będzie według porządku Aarona, Hebrajczyka – choć pochodzącego od Abrahama, jak zobaczysz później – ale według porządku obcego temu cielesnemu potomstwu. Spełniło się to przez Jezusa, który poprzez swoje ukrzyżowanie ustanowił kapłaństwo obce Żydom. Jezus jest kapłanem, jest nawet Arcykapłanem nowego kapłaństwa, choć nie pochodzi z plemienia Lewiego, jak wyjaśnia Paweł w Liście do Hebrajczyków, rozdziały 5-7. Dla Żydów tylko Lewici, potomkowie Aarona, mogą być kapłanami i składać ofiary ze zwierząt (Księga Liczb 18). Poprzez Jezusa Bóg wywrócił do góry nogami całą tę ludzką koncepcję kapłaństwa, znosząc przez krzyż ofiary ze zwierząt.

W Apokalipsie (zobaczysz to później) Bóg wywraca rytualną koncepcję kapłaństwa chrześcijańskiego, ustanawiając nowe kapłaństwo. Tworzą je wszyscy, którzy wierzą w jedyną interpretację Księgi Apokalipsy objawioną przez samego Jezusa 13 maja 1970 r. (zobacz tekst „Klucz do Apokalipsy”).

Tak więc, mimo że pojawienie się Melchizedeka jest krótkie i że jest on wspomniany tylko raz w Starym Testamencie (Psalm 110,4), odniesienie do tej enigmatycznej postaci zawiera bardzo cenną naukę. Pozwala ona odważnym wierzącym uwolnić się od tradycyjnych kultów przesiąkniętych przesądami i fanatyzmem. W ten sposób osiągają najwyższe stopnie duchowej jedności z Bogiem poprzez kapłaństwo serca, zgodnie z „porządkiem Melchizedeka”, a nie zgodnie z jakimkolwiek teatralnym porządkiem kultu żydowskiego, chrześcijańskiego, muzułmańskiego, buddyjskiego czy ludzkiego… Jezus powiedział: „Prawdziwi czciciele będą czcić Boga w duchu i prawdzie, bo takich czcicieli Bóg sobie upodobał. Bóg jest duchem, a ci, którzy Go czczą, muszą czcić Go w duchu i prawdzie” (J 4,23-24).

Taka jest nauka, jaką należy wynieść z postaci Melchizedeka.

Na tym etapie warto przeczytać rozdziały 5-10 Listu do Hebrajczyków. Św. Paweł wspaniale komentuje tam rolę Melchizedeka i wyjaśnia znaczenie nowego kapłaństwa Jezusa dla zbawienia ludzkości. Jest to zbawienie obiecane Adamowi i Ewie.

1.4. Przymierze Połówek (Rdz 15,7-17)

Bóg obiecał Abrahamowi, którego żona była bezpłodna i w podeszłym wieku, potomstwo i ziemię, w której mógłby się osiedlić. Ten tak długo oczekiwany syn nie nadchodził. Abraham, mający ponad 80 lat, skarżył się Bogu, że jego spadkobiercą będzie ktoś obcy: „Panie Jahwe, nie dałeś mi potomstwa, odchodzę bezdzietny, a moim spadkobiercą będzie Eliezer z Damaszku”. Ale Bóg mu rzekł: „Ten nie będzie twoim spadkobiercą, lecz ktoś z twojej krwi”. Następnie Abraham poprosił o zapewnienie co do kraju, w którym miał zamieszkać po opuszczeniu Haranu: „Skąd będę wiedział, że będę go posiadał?”. Potrzebował namacalnego znaku, aby uwierzyć, zwłaszcza w tamtych czasach, w cud. Zrozumiał trudność swojej misji i przymierza z Bogiem i chciał, aby „podpis” Boga znalazł się na dole „umowy” między nimi. Bóg rzekł więc do niego: „Przyprowadź mi trzyletnią jałówkę, trzyletnią kozę, trzyletniego barana itp.” Abraham „przyprowadził wszystkie te zwierzęta, przeciął je na pół (po podcięciu gardła) i ułożył każdą połowę naprzeciw drugiej” (Rdz 15,1-11).

Aby zrozumieć ten tekst, należy wiedzieć, że ludzie w czasach Abrahama byli przesądni. Zwyczajowo więc umowa zawierana była w następujący sposób: zwierzę (lub kilka zwierząt, w zależności od wagi umowy) było w tym celu składane w ofierze, a następnie rozcinane na dwie połowy, między którymi przechodzili kontrahenci. Przejście między dwiema częściami oznaczało, że pakt został zawarty i że strona, która złamie postanowienia umowy, spotka los tego zwierzęcia (lub tych zwierząt) i zostanie rozszarpana na pół przez bogów. Zwyczaj ten był praktykowany nawet przez Żydów długo po Abrahamie; wspomina o nim prorok Jeremiasz w VI wieku p.n.e., 1500 lat po Abrahamie, który potępia niewierność Hebrajczyków w następujących słowach: „Ci ludzie, którzy złamali moją umowę, którzy nie przestrzegali warunków umowy zawartej przeze mnie w mojej obecności, uczynię ich podobnymi do cielęcia, które rozcięli na pół, aby przejść między jego połówkami. Przywódców Judy i Jerozolimy, eunuchów, kapłanów i cały lud tego kraju, którzy przeszli między połówkami cielca, wydam w ręce ich wrogów” (Jeremiasz 34,18-20).

Aby pokazać, że spełni obietnicę daną Abrahamowi, Bóg, w postaci „dymiącego pieca i płonącego węgla”, przeszedł między pociętymi kawałkami. Księga Rodzaju wyjaśnia, że „tego dnia Jahwe zawarł przymierze z Abramem” (Rdz 15,17-18). W ten sposób Bóg „podpisał” umowę ze swoim wybranym. Ta wizja była namacalnym znakiem, o który prosił Abraham.

W tamtych czasach wierzono, że jeśli drapieżne ptaki zdołają pożreć mięso ofiarowanych zwierząt, będzie to złowieszczy znak dla przymierza. Dlatego Biblia mówi: „Ptaki drapieżne rzuciły się na zwłoki, ale Abram je przepędził” (Rdz 15,11). To kolejny znak, że przymierze to się powiedzie. Abraham otrzyma więc swoją „ziemię” i potomstwo od Sary, swojej starej i bezpłodnej żony. Pomimo ludzkiej niemożliwości wypełnienia warunków przymierza „Abram uwierzył w Jahwe, a On to mu poczytał za sprawiedliwość (z powodu jego wiary)” (Rdz 15,6). Wiara Abrahama jest światłem dla wszystkich wierzących. Ożywiła ona Apostołów, a św. Paweł często się do niej odwołuje i przedstawia ją jako przykład: „Abraham uwierzył Bogu, a to zostało mu poczytane za sprawiedliwość. Zrozumcie więc: ci, którzy powołują się na wiarę (w Jezusa), to właśnie oni są synami Abrahama” (Galacjan 3,6-7).

Ta wizja prowadzi nas do dwóch bardzo ważnych wniosków, które należy zapamiętać, aby zrozumieć ducha Biblii:

1) Bóg jest pedagogiem: posługuje się językiem człowieka i szanuje jego mentalność. Zniża się do poziomu człowieka, zwraca się do niego ludzkim językiem, aby dać się zrozumieć, a następnie stopniowo podnosi go do boskiego sposobu myślenia, którym jest Duch Święty. Tak więc, posługując się symboliką, daje Abrahamowi znak, który ten może zrozumieć.

2) Aby zrozumieć proroka, należy umieścić go w jego historycznym i społecznym kontekście. Dotyczy to nie tylko dwóch Przymierzy (Starego Przymierza poprzez Torę i Nowego Przymierza poprzez Ewangelię), ale także, dzisiaj, Przymierza Apokaliptycznego, tego z Czasów Ostatecznych, które jest ostatnim Przymierzem, ostatnią szansą daną ludziom na poprawę. Posłańca apokaliptycznego należy postrzegać nowym okiem, a aby go zrozumieć, należy umieścić go w historycznym i społecznym kontekście jego epoki: XX i XXI wieku.

1.5. Izmael (Księga Rodzaju 16)

Abraham i Sara, nie znając wszechmocy Boga, nie rozumieli, w jaki sposób Bóg da im syna, biorąc pod uwagę ich podeszły wiek i bezpłodność Sary. Cud nie był jeszcze znany.

W tamtych czasach prawo króla Hammurabiego stanowiło, że w przypadku bezpłodności prawowita żona mogła mieć dzieci uznawane za prawowite, pozwalając mężowi na współżycie ze swoją służącą. Dziecko zrodzone z tego pozamałżeńskiego związku było jednak uważane za dziecko małżeństwa, pod warunkiem że po urodzeniu zostało przyjęte w ramiona prawowitej żony, co oznaczało jej pełną zgodę (dziś mamy „matki zastępcze”).

Sara, której wiara wydaje się mniej silna niż jej męża, widząc, że nie rodzi syna, nakłoniła Abrahama, by zwrócił się do Hagar, swojej egipskiej służebnicy, ponieważ wiedziała, że jest bezpłodna: „Zajrzyj więc do mojej służebnicy. Być może dzięki niej będę miała dzieci. I Abram posłuchał głosu Sarai” (Rdz 16,2). Ten sam czyn powtórzy się później w przypadku Jakuba, wnuka Abrahama, który zjednoczył się z dwiema służebnicami swoich żon, Rachel (Rdz 30,1-6) i Lei (Rdz 30,9-13).

Z związku Abrahama i Hagar urodził się Izmael. Abraham miał wówczas 86 lat (Rdz 16,16). Zauważ, że Bóg nie spieszył się z wypełnieniem obietnicy dania Abrahamowi syna przez Sarę; jest to Jego sposób na to, by człowiek wzrastał do boskiej wielkości poprzez cierpliwość.

W ten sposób Sara podjęła inicjatywę, by mieć syna na swój sposób. Ale Bóg miał swój własny plan, którego nie zamierzał zmieniać. Narodziny Ismaela nie przeszkodziły Mu w ponownym pojawieniu się przed Abrahamem, by objawić mu swój cudowny plan: „Twoja żona Sarai… nazwiesz ją Sarą. Będę ją błogosławił, a nawet dam ci przez nią syna”. Dla starca wydawało się to zbyt cudowne: „Czyż może się urodzić syn człowiekowi w wieku stu lat, a Sara, która ma dziewięćdziesiąt lat, czyż może rodzić? O! Niech Ismael żyje przed Twoim obliczem” – odpowiedział Abraham, który „upadł na twarz przed Bogiem i zaczął się śmiać” na taką niewiarygodną wiadomość. Ale Bóg nalegał: „Twoja żona Sara da ci syna, Izaaka. Zawrę z nim moje Przymierze” (Rdz 17,15-19). Była to zapowiedź pierwszego cudu w historii ludzkości. Przymierze oznaczało, że z rodu Izaaka wywodzić się będzie Mesjasz.

1.6. Izaak (Rdz 17 i 18)

Abraham musiał długo czekać na tego syna, zapowiedzianego podczas przymierza „połówek”. Izaak urodził się bowiem dopiero około piętnaście lat po tej wizji.

Na wieść o jego narodzinach zarówno ojciec, jak i matka „zaczęli się śmiać” (Rdz 17,17; 18,12). Ta okazja do śmiechu jest źródłem imienia Izaak (Yitzhac), które w języku hebrajskim oznacza „śmiech”, podobnie jak „Yidhac” w języku arabskim: „Bóg dał mi powód do śmiechu, wszyscy, którzy się o tym dowiedzą, będą mi się uśmiechać. Kto by powiedział Abrahamowi, że Sara będzie karmiła dzieci! „Bo dałem mu syna w starości” – komentuje radośnie żona starca, która w chwili narodzin Izaaka miała 90 lat, a jej mąż 100 (Rdz 21,6-7). Tylko Bóg mógł zapowiedzieć Abrahamowi taką niespodziankę i ją spełnić. Dla starej pary był to powód do śmiechu. My zrobilibyśmy to samo. Wielu śmiałoby się na widok dziewięćdziesięcioletniej kobiety w ciąży.

Izaak jest ważny, ponieważ materialnie urzeczywistnia znak, o który Abraham prosił Boga: ten syn jest wypełnieniem przymierza „połówek”. Ten znak, niewytłumaczalny przez naukę wszystkich czasów, jest potężnym świadectwem dla ludzi wszystkich wieków. Nie dotyczy więc on tylko Abrahama: dotyczy nas wszystkich, ponieważ Przymierze, które miał utrwalić Izaak, miało się zrealizować poprzez Mesjasza; ten miał pochodzić z rodu tego syna Abrahama, a nie z innego, ponieważ Bóg mówi: „W sprawie Ismaela również wysłuchałem cię: błogosławię go… Ale moje przymierze zawrę z Izaakiem” (Rdz 17,21).

Ten cud umocnił wiarę Abrahama; musi on również umocnić naszą. Właśnie w tym celu Bóg go zaplanował.

Plan zbawienia ogłoszony Adamowi i Ewie wypełnia się zatem poprzez Abrahama. Musi on jawić się jako boska inicjatywa i interwencja, niepodważalny dowód istnienia i wszechmocy Boga oraz boskiego planu, który ludzie muszą szanować i realizować. Tylko ludzie dobrej wiary to dostrzegą i zrozumieją.

Zauważyłeś zapewne cierpliwość Boga: dopiero 13 lat po narodzinach Ismaela Stwórca wyjaśnił swój plan Abrahamowi. Ten nie spodziewał się już innych synów, podobnie jak jego żona. Wystarczał im Ismael. Ale Bóg miał swój plan i aby go zrealizować, musiał zburzyć ludzkie perspektywy. Taka jest Jego Mądrość. Stworzenie musi nieustannie uczyć się dostosowywać do woli Stwórcy; odkryje głęboką mądrość Boga, poddając się Jego woli bez oporu i nigdy nie pożałuje, że pozwoliło Bogu działać.

Poprzez Izaaka Bóg pokazał swoją wszechmoc, przygotowując w ten sposób ludzkość na kolejny, jeszcze wspanialszy cud – narodziny Mesjasza 2000 lat po Abrahamie: Jezus narodził się z Dziewicy Maryi przez bezpośrednie działanie Boże, bez udziału mężczyzny: „Anioł Gabriel został posłany przez Boga do dziewicy… Maryi… i rzekł do niej: Poczniesz i porodzisz syna… Nazwie się go Synem Najwyższego. Duch Święty zstąpi na ciebie… Dlatego też Dziecię będzie święte i będzie nazwane Synem Bożym…” (Łk 1,26-38).

Izaak przychodzi więc, aby przygotować ludzi na przyjęcie Mesjasza. Nie ma już usprawiedliwienia dla tych, którzy nie wierzą w cudowne narodziny Jezusa.

1.7. Obrzezanie (Rdz 17,9-14)

Obrzezanie jest zwyczajem sprzed czasów biblijnych; istniało już przed Abrahamem i było często praktykowane przez pogan z różnych powodów. Podczas wojny zwycięzcy poddawali pokonanych „upokorzeniu” obrzezania. Fakt ten odnotowuje sama Biblia: król Saul żąda od Dawida „stu napletków Palestyńczyków, aby pomścić wrogów króla” (1 Samuela 18,25). Praktyka ta nie oznacza więc koniecznie przymierza z Bogiem, nawet jeśli skrybowie Starego Przymierza przedstawiają ją jako „znak Przymierza” z Bogiem (Księga Rodzaju 17,11).

Od starożytności obrzezanie praktykowano na całym świecie. Nawet dzisiaj niektóre plemiona w Australii, Afryce i Ameryce uważają ją za znak męskości: mężczyzna odmawia wydania swojej córki za mąż za nieobrzezanego. Niektórzy praktykują tę operację nawet u dziewcząt (usunięcie łechtaczki).

Abraham, widząc, że poganie poddają się obrzezaniu dla swoich bogów, pomyślał, że tym bardziej powinien poddać się tej operacji dla jedynego prawdziwego Boga. Jednak z czasem prorocy zrozumieli symboliczną wartość tego aktu, a Mojżesz już wymagał obrzezania serca (Księga Powtórzonego Prawa 10,16). Również Jeremiasz kładzie nacisk na oczyszczenie duszy poprzez obrzezanie serca (Jeremiasz 4,4). Ten wielki prorok nieustannie zachęca wierzących do introspekcji i „oczyszczenia” sumienia, potępiając iluzję i powierzchowność obrzezania napletka oraz podkreślając, że jest ono praktykowane nawet wśród pogan: „Oto nadchodzą dni – mówi Pan – kiedy nawiedzę wszystkich obrzezanych tylko w ciele: Egipt, Judę, Edom… Wszystkie te narody, a więc cały dom Izraela, mają serca nieobrzezane” (Jeremiasz 9,24-25). Zauważ, że Juda (Żydzi) jest stawiana na równi z ówczesnymi poganami (Egipt, Edom) pomimo obrzezania, oraz że zwyczaj ten był praktykowany poza granicami Palestyny.

Należy porównać obrzezanie do współczesnych kultów inspirowanych pogaństwem: szaty kapłańskie, kadzidło, klękanie itp. Wszystkie te formy kultu są jedynie iluzjami, powierzchowną religijnością, która nie jest w stanie podobać się Bogu ani pomóc w duchowym rozwoju. Są one materialnymi przeszkodami dla prawdziwego wzniesienia duszy. To samo można powiedzieć o chrzcie wodnym – jest on jedynie symbolem. Jedynym ważnym kultem jest kult wiedzy i miłości, oddawanie czci Bogu „w duchu i prawdzie”, jak już wspomniano (J 4,23-24).

Wraz z Ewangelią ostatecznie przechodzimy od fizycznej koncepcji obrzezania do koncepcji duchowej, która sprawia, że zwyczaj ten traci znaczenie: „Obrzezanie nic nie znaczy, nic też nie znaczy nieobrzezanie, liczy się tylko przestrzeganie przykazań Bożych” – mówi Paweł (1 List do Koryntian 7,19). I jeszcze: „W Chrystusie Jezusie nie liczy się ani obrzezanie, ani nieobrzezanie, ale tylko wiara działająca przez miłość” (Galacjan 5,6), „To w Nim (Jezusie) zostaliście obrzezani obrzezaniem, które nie jest dziełem rąk ludzkich, poprzez całkowite obnażenie waszego ciała cielesnego. Taka jest obrzezanie Chrystusa” – dodaje Paweł (Kol 2,11).

„Na próżno oddają mi cześć” – mówi Jezus o faryzeuszach i uczonych w Piśmie, mimo ich obrzezania (Mt 15,9). Izajasz, podobnie jak większość proroków, również potępił te praktyki kultowe: „Pan rzekł: Ten lud zbliża się do mnie tylko słowami, czci mnie tylko ustami, podczas gdy jego serce pozostaje daleko ode mnie, a jego religia wobec mnie to tylko ludzkie przykazania, wyuczone lekcje!” (Izajasz 29,13). Dziwi nas, że „uczniowie” Jezusa nadal upierają się przy oddawaniu czci zgodnie z kultami i obrzędami potępionymi przez Jezusa i proroków: „Obłudnicy, Izajasz trafnie prorokował o was, mówiąc: Ten lud czci Mnie ustami, ale serce ich jest daleko ode Mnie. Na próżno oddają mi cześć: nauki, których nauczają, są jedynie ludzkimi nakazami” – powtarza Jezus (Mt 15,7-9).

1.8. Objawienie Trójcy Świętej (Rdz 18)

Rozdział 18 powtarza zapowiedź, jaką Bóg dał Abrahamowi dotyczącą narodzin Izaaka, ale tym razem w obecności Sary. W pierwszej opowieści to Abraham „zaczęł się śmiać” (Rdz 17,17), ale w drugiej to Sara, „słuchając przy wejściu do namiotu, za Abrahamem”… to ona, która „przestała mieć to, co mają kobiety”, to ona „śmiała się w duchu, mówiąc sobie: «Teraz, gdy jestem już w podeszłym wieku, zaznam rozkoszy! A mój mąż jest starcem!»” (Rdz 18,11-12).

Oba opisy można rozpoznać po powtarzającym się stwierdzeniu, że Izaak urodzi się „za rok o tej samej porze” (Rdz 17,21; 18,14). Mamy tu do czynienia z dwiema tradycjami ustnymi, przy czym druga z nich ma na celu okazanie szacunku godności Patriarchy: to nie on się śmiał i wątpił, ale Sara, której wiara jest słabsza niż wiara jej męża, uważanego za nienagannego. Pierwsza opowieść wywodzi się z tradycji elohistycznej: „Bóg (Elohim) rzekł do Abrahama…” (Rdz 17,9-22), a druga z tradycji jahwistycznej: „Jahwe ukazał mu się przy dębie w Mamre...” (Rdz 18,1-14).

Bóg, który widzi serca, dostrzegł wewnętrzny śmiech Sary i zapytał ją, dlaczego się śmiała, nie po to, by ją przytłoczyć, ale by uświadomiła sobie Jego wszechmoc. Ona, czując się przyłapana, przestraszyła się i zaprzeczyła, mówiąc: „Nie śmiałam się”. Ale Bóg, dobry i wyrozumiały, odparł ojcowsko: „Tak, śmiałaś się”, nie uznał za kłamliwe onieśmielone zachowanie swojego „małego” stworzenia (Rdz 18,15).

Najważniejszym punktem tej drugiej opowieści jest objawienie Trójcy Świętej. W rzeczywistości Bóg ukazał się Abrahamowi w postaci Trzech Osób: „Gdy podniósł oczy, ujrzał trzech mężczyzn stojących obok niego” (Rdz 18,2).

Dialog między Bogiem a Abrahamem sam w sobie jest odkrywczy: Patriarcha zwraca się do tych trzech Osób raz w liczbie pojedynczej, raz w liczbie mnogiej. Wydaje się, że nie rozumie, czy ma zwracać się do jednej, czy do trzech: „Panie, proszę, jeśli znalazłem łaskę w Twoich oczach… Niech przyniosą trochę wody, a wy umyjecie sobie nogi… Odpowiedzieli: «Rób tak, jak powiedziałeś» (Rdz 18,2-5). To Bóg Trójjedyny wkracza w świat ludzi i objawia się, już 2000 lat przed Chrystusem, nie będąc pojmowanym przez ludzki umysł, który jest jeszcze nieprzejrzysty.

Przeczytaj ponownie rozdział 18, zastanawiając się nad nim. Co sądzisz o tych trzech osobach, które ukazały się Abrahamowi? Dlaczego w dialogu pojawiają się zarówno liczba pojedyncza, jak i mnoga? Podaj swoje wyjaśnienia.

Zastanów się nad sposobem, w jaki ta historia jest opowiedziana: wszystko jest przedstawione w prosty sposób, z lekkością i bez fałszywej skromności, zwłaszcza ze strony Sary. Abraham spieszy się, by powitać swojego gościa z naturalnym entuzjazmem i oferuje mu to, co ma najlepszego w swoim stadzie (w przeciwieństwie do skąpstwa Kaina). A Sara, zwiędła przez wiek, która „przestała mieć to, co mają kobiety”, zastanawia się z ukrytym śmiechem: „Teraz, gdy jestem już zużyta, zaznam rozkoszy”… z mężem, który jest już „starcem”!…

Te cechy ujawniają nam charakter Abrahama: człowieka prostego, prawego i szczerego, o hojnym sercu, spontanicznego i wystarczająco elastycznego, by dać się ukształtować Bogu. To wyjaśnia, dlaczego Bóg go wybrał. Nie zapominaj, że boski wybór padł na tego człowieka, Syryjczyka, a nie na „lud” hebrajski o zatwardziałym sercu i buntującym się przeciwko Bogu, jak ujawniają prorocy (Izajasz 1,2-4; Jeremiasz 7,25-28… itd.).

1.9. Sodoma i Gomora (Rdz 19)

Po ogłoszeniu narodzin Izaaka Bóg objawił Abrahamowi swoją determinację, by ukarać Sodomę i Gomorę za ich niegodziwości. Te dwa miasta, położone na południe od Morza Martwego, słynęły z rozpusty, zwłaszcza homoseksualizmu, stąd wyrażenie „sodomia”. Bóg postanowił je ukarać, tak jak uczynił to wcześniej, za czasów Noego, wobec zdeprawowanej cywilizacji. Miało to służyć jako lekcja dla przyszłych pokoleń i być przykładem kary, która spadnie na bezbożny świat w dniach ostatecznych (Łk 17,26-30).

Lot i jego żona zostali poproszeni o opuszczenie Sodomy wraz z dwiema córkami, ponieważ nie dali się skażyć sodomitami. Występkiem tych ostatnich była wyraźnie homoseksualność (Rdz 19,4-11). Rodzinie Lota zalecono, aby nie oglądała się za siebie podczas odchodzenia (Rdz 19,17), to znaczy, aby bez żalu opuściła tę przeszłość, nie przywiązując się do dóbr materialnych, domów itp., ale patrząc w przyszłość z ufnością w Bogu. Żona Lota nie zważała na to boskie zalecenie i została zamieniona w „słup soli” (Rdz 19,26).

Musimy zrozumieć symboliczne znaczenie tej historii: nigdy nie wolno wahać się przed porzuceniem życia bez Boga. Kto pragnie wznieść się wyżej, musi uwolnić się od przyciągania świata, aby rzucić się w stronę życia duchowego, nie oglądając się za siebie, nie poddając się nostalgii za minionymi przyjemnościami: „Każdy, kto włożył rękę do pługa (życia duchowego) i ogląda się wstecz, nie nadaje się do Królestwa Bożego” – powiedział Jezus (Łk 9,62).

1.10. Narodziny Izaaka i wygnanie Hagar i Ismaela (Rdz 21)

Po narodzinach Izaaka „Sara dostrzegła syna, który urodził się Abrahamowi z Egipcjanki Hagar, bawiącego się z jej synem Izaakiem; rzekła więc do Abrahama: Wypędź tę niewolnicę i jej syna, bo syn tej niewolnicy nie może dziedziczyć wraz z moim synem Izaakiem” (Rdz 21,9-10). Sara w ten sposób wyrzeka się Ismaela jako swojego syna i odrzuca go, wygnając go wraz z matką… po tym, jak sama była inicjatorką związku swojego męża z Hagar.

Postępowanie Sary „bardzo się nie podobało Abrahamowi w związku z jego synem”, ale Bóg rzekł do niego: „Nie smuć się z powodu chłopca i swojej służebnicy; wszystko, o co prosi Sara, spełnij, bo to przez Izaaka potomstwo utrwali twoje imię” (Rdz 21,9-12).

Bóg pozwala na tę kobiecą zazdrość; zgadza się na odejście Hagar i Ismaela nie po to, by ich zdyskredytować i poprzeć Sarę, jak interpretują to rabini, ale aby zrealizować swój plan mesjański poprzez Izaaka. W rodzinie musiał zapanować pokój, bez kłótni. Dlatego Bóg prosi Abrahama, aby nie smucił się z powodu tego rozstania. Bóg potwierdza błogosławieństwo, które już udzielił Ismaelowi (Rdz 17,20), przypominając, że „uczyni z niego wielki naród, bo jest on twoim potomkiem” (Rdz 21,13).

Lieux et peuples de canaan

Miejsca i ludy Kanaanu wspomniane w historii patriarchów

To boskie błogosławieństwo zaprzecza zachowaniu fanatycznych Żydów wobec Ismaela i Arabów, pod pretekstem, że ich przodek, Ismael, został „wypędzony” przez Abrahama. Nie w tym rasistowskim duchu Księga Rodzaju przedstawia odejście Ismaela, uznając go również za potomka Abrahama. Po wygnaniu Hagar i jej syna ukazał się im anioł, aby wesprzeć i pocieszyć zrozpaczoną matkę: „Nie bój się, Hagar, bo Bóg usłyszał wołanie chłopca. Uczynię z niego wielki naród. Bóg otworzył oczy Hagar i ujrzała ona wielką studnię. Poszła napełnić bukłak i napoiła chłopca. Bóg był z nim…” (Rdz 21,14-21).

Bóg nigdy nie opuścił Izmaela, ale Jego plan mesjański miał się wypełnić poprzez Izaaka.

1.11. Ofiarowanie Izaaka (Rdz 22)

Poganie w tamtych czasach mieli zwyczaj składania swoich dzieci w ofierze bożkom. Praktykowali to nawet niektórzy królowie żydowscy po Abrahamie, co potępiali prorocy (Jeremiasz 7,31). Abraham, pod ciężarem kryzysu sumienia, chciał ofiarować Bogu swojego syna, tak jak poganie ofiarowywali swoje dzieci swoim bogom, wierząc, że w ten sposób oddaje cześć Bogu. Ale Bóg wkroczył w samą porę, aby mu to uniemożliwić i dać do zrozumienia, że nie jest On jak pogańscy „bogowie”, którzy wymagają ofiar z ludzi: anioł rzekł do niego: „Nie wyciągaj ręki na chłopca, teraz wiem, że boisz się Boga… Nie odmówiłeś mi swojego syna, jedynego. Abraham podniósł oczy i ujrzał barana…”. Patriarcha „złożył zwierzę w ofierze całopalnej zamiast swojego syna” (Rdz 22,9-13).

Później Bóg wyjaśnił przez proroków, że jedynymi ofiarami, które są Mu miłe, są skrucha, sprawiedliwość i miłość. Prorok Micheasz zawołał: „Z czym stanę przed Jahwe…? Czy będę musiał ofiarować mojego pierworodnego jako zapłatę za moje przewinienie, owoc moich łonów za moje własne grzechy?… Powiedziano ci, człowieku, co jest dobre, czego Pan od ciebie żąda: nic innego, jak tylko czynić sprawiedliwość, kochać z czułością i chodzić pokornie ze swoim Bogiem” (Micheasz 6,6-8).

Wraz z przyjściem Jezusa otrzymaliśmy nowe światło. Nie tylko Bóg nie wymaga od ludzi ofiarowania swoich dzieci, ale to On, Bóg, ofiarowuje ludziom swojego jedynego Syna w ofierze za ich zbawienie: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” – powiedział Jezus (J 3,16); a także: „Nie ma większej miłości niż ta, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście moimi przyjaciółmi, jeśli czynicie to, co wam nakazuję” (J 15,13-14). Poprzez swoje wkroczenie w historię ludzkości Bóg mądrze i pedagogicznie zmienił ludzkie nastawienie do ofiar, a wraz z przyjściem Jezusa nastąpiła całkowita przemiana. Dyktatorscy bogowie mitologii ustąpili miejsca jedynemu Stwórcy, który objawił się jako dobry, współczujący i miłosierny.

1.12. Ślub Izaaka (Rdz 24)

Abraham pragnął dla swojego syna Izaaka żony „z jego kraju, z jego rodu” (Rdz 24,1-4). Wysłał więc swojego sługę do Syrii, do „Aram naharayim”, czyli „Syrii rzek” (na północ od Tygrysu i Eufratu), gdzie znajduje się miasto Haran, z którego wywodził się Abraham (Rdz 24,10-15). To stamtąd sługa sprowadził Rebekę jako żonę dla Izaaka. Jest ona nikim innym jak wnuczką Milki, żony Nachora, brata Abrahama (Rdz 11,27-29). Jest więc jego kuzynką ze strony ojca. Stamtąd też Rebeka będzie chciała znaleźć żonę dla swojego syna Jakuba (Rdz 27,46; 28,5). Świadczy to o syryjskim pochodzeniu rodziny Abrahama.

Refleksja

Bóg uspokoił Abrahama, błogosławiąc Ismaela. Ogłosił mu również, że ten „spłodzi 12 książąt” (Rdz 17,20), których imiona wymienione są w Rdz 25,12-16. Liczba ta ma charakter symboliczny i należy ją zestawić z 12 plemionami Izraela (zobacz dalej 12 synów Jakuba w Księdze Rodzaju 35,22-26). 12 „szlachetnych” potomków Ismaela jest cennych w oczach Boga, a zatem godnych szacunku. Jak wszyscy ludzie dobrej wiary, mają prawo do tego samego duchowego dziedzictwa, co potomkowie Izaaka.

Pisarz przychylny Hagar i Ismaelowi napisałby: „Sara, po urodzeniu Izaaka, zaniedbała Ismaela, który bardzo to odczuł. W końcu go odsunęła, zapominając, że gorąco go pragnęła i adoptowała. Jednak w końcu, z zazdrości, odmówiła mu nawet uzasadnionego prawa do dziedziczenia, tak jak Izaak, jego brat. Postawa Sary „bardzo się nie podobała Abrahamowi” (Rdz 21,9-11)”. Fanatycy przyjęli później szowinistyczną mentalność Sary, zamiast podążać za dobrocią i sprawiedliwością Abrahama.

Ta strona została automatycznie przetłumaczona z języka francuskiego.
Możliwe są błędy – skontaktuj się z nami, aby zgłosić poprawkę.